Uncategorized
No Comments Wilk w drukarni – filmik
https://www.youtube.com/watch?v=ihrFfVIvkaE
Uncategorized
No Comments https://www.youtube.com/watch?v=ihrFfVIvkaE
Teatr, Uncategorized
No Comments Jestem tam 3 razy w tygodniu. Grają wciąż to samo, ale za każdym razem zmieniają dekoracje. Co za teatr!
Literatura
No Comments Dzisiaj nadszedł news o pierwszym w życiu wygranym konkursie. Książka nie jest jeszcze wydana, ale za kilka miesięcy będzie, a informacja o tym będzie także tutaj.
http://www.wbpg.org.pl/aktualnosc/gda%C5%84ski-konkurs-literacki-im-boles%C5%82awa-faca-2020-rozstrzygni%C4%99ty
Uzasadnienie Komisji Konkursowej dotyczące wyboru laureata Jerzy Kwiatkowski po debiucie Zbigniewa Herberta napisał, że celem tego poety nie jest nowość, ale doskonałość. Na nowatorstwie nie zależy także Mirosławowi Tomaszewskiemu, autorowi powieści „Zjazd”, zwyciężczyni w Konkursie Literackim im. Bolesława Faca w roku 2020. To świetnie wyrobione prozatorskie ciasto, w którym co i rusz natrafiamy na mięsiste rodzynki metafor. Prostota i naturalność stylu tej książki harmonizuje z jej imperatywem etycznym, ponieważ „Zjazd” jest w gruncie rzeczy historią o sprawiedliwości, która w taki czy inny sposób dosięga każdego z nas, oraz o najważniejszej być może cesze człowieczeństwa, jaką jest zdolność do przebaczania. Bohaterowie powieści spotykają się po latach przy jednym stole, by uświadomić sobie, jak daleko oddalili się od swoich młodzieńczych marzeń, na jakie poszli kompromisy, jakim lękom ulegli. Konfrontują się, by stanąć w prawdzie o sobie i wydać się na pastwę cudzych sądów. Wszystko to jako żywo przypomina grecką tragedię, w której postaci kolejno wchodzą na scenę, akcja zamyka się w ciągu doby, a finał oferuje katharsis, choć w „Zjeździe” wolny on jest od moralizatorskiej puenty. Paliwem dla fabuły są zweryfikowane przez życie pragnienia i namiętności grupy przyjaciół (łączyła ich pasja żeglarska), lecz przede wszystkim zdrada jednego z nich, który – jak się po latach okazało – donosił na kolegów Służbie Bezpieczeństwa PRL. Wyraźnie zarysowane tło polityczne i społeczne sprawia, że „Zjazd” jest świetnym kandydatem do tytułu „powieści pokoleniowej” i bez wątpienia znajdzie entuzjastów wśród czytelników urodzonych w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. Największa wartość książki Mirosława Tomaszewskiego tkwi jednak w tym, że wierna historycznemu konkretowi i zaczepiona w obyczajowej oraz topograficznej realności jest jednocześnie utworem uniwersalnym, pokazującym, że życie toczy się na ogół inaczej, niż je sobie wymarzyliśmy, i – co najważniejsze – że tylko wyrozumiałość, empatia i przebaczenie mogą nas uchronić przed piekłem na ziemi.
Jury Gdańskiego Konkursu Literackiego im. Bolesława Faca
prof. Ewa Nawrocka
Salcia Hałas
Tadeusz Dąbrowski
Jarosław Zalesiński
Teatr
No Comments https://www.youtube.com/watch?v=eOobLyD5KVQ&fbclid=IwAR3TdrzCHzVJzKCIyw9Y1lJADEpa77W6woMggVDGHjyA6YKEb1zXdSnFJ48
Film
No Comments Tak wygląda w kwietniu 2019 ośmiosalowe kino, w którym odbywała się większość pokazów Festiwalu Filmowego w Gdyni. Podobno przed zburzeniem duch polskiego kina zdążył przenieść się gdzie indziej i reaktywuje się we wrześniu.
Teatr
No Comments
Teatr
No Comments
Film
No Comments Szczególnie polecam trzy tytuły, chociaż filmów wartych obejrzenia jest więcej.
„Zimna wojna”. Sprawa jest oczywista. Rzadko zgadzam się z werdyktami jury, ale w tym roku nie miałem żadnych wątpliwości. „Zimna wojna” ociera się o arcydzieło. Wielu tak twierdzi, wygłaszanie pochwał jest bezpieczne, więc ani słowa więcej.
„Kler” to film bardzo dobry, ale wybitny nie z powodu scenariusza, aktorstwa czy reżyserii, ale dzięki odważnemu podjęciu ważnego tematu. Byłem w Teatrze Muzycznym gdy trwała 11 minutowa owacja. Nigdy wcześniej nie widziałem i nie słyszałem czegoś podobnego. Nie chodzi tylko o długość oklasków. W czasie ich trwania, ale także w podczas projekcji, wyczuwało się rewolucyjny nastrój, jakby publiczność po raz pierwszy odważyła się zamanifestować swój sprzeciw przeciwko temu co robi i czego nie robi kościół katolicki w Polsce. W powietrzu latały czarne iskry. Wiem, Gdynia to nie Tylawa, nie jest dla Polski reprezentatywna, ale chyba wszędzie coś pękło. Mam wrażenie, że nie da się już tego posklejać. Samoistny proces demontażu kk w Polsce zaczął się już parę lat temu, ale w Gdyni nagle przyśpieszył. Film Smarzowskiego może stać się najważniejszym katalizatorem reakcji stopniowej destrukcji imperium. To oczywiście potrwa jeszcze parę dekad, ale już się na dobre zaczęło i nie da się zatrzymać.
„7 uczuć” to najlepszy film Koterskiego od „Dnia Świra”. Ponieważ jest komedią, nie miał szans na większe uznanie jury, ale publiczność zagłosuje na niego nogami. Szkoda, że nie dostał więcej nagród, bo to najtrudniejszy gatunek, z reguły niedoceniany na konkursach. Narodową rozrywką numer 1 jest tragedia. Czy ktoś sobie przypomina, by komedia wygrała Festiwal? Tymczasem „7 uczuć” dotyka problemu niezwykle poważnego, o którym zapominamy „doroślejąc” – o męce dzieciństwa i dorastania. Koterski opowiada o samotności dziecka, które jeszcze nie odnalazło się w świecie, jest niezrozumiane, samo nie rozumie i czuje się potwornie samotne. Na „7 uczuć” bawimy się, ale gdy mieliśmy tyle lat ile postacie na ekranie, nie było nam do śmiechu w podobnych sytuacjach. W film dosyć trudno wejść. Początkowa sekwencja histerii Miśka Koterskiego wydaje się zbyt długa, tym bardziej, że jeszcze nie znamy konwencji, którą zastosował jego ojciec. Jest w filmie trochę Gombrowicza, trochę z „Umarłej klasy” Kantora, ale nie można mówić o plagiacie. Wyciąłbym albo skrócił także zbyt kaznodziejski manifest szkolnej dozorczyni na zakończenie, ale to subiektywne drobiazgi. Świetny scenariusz i bardzo dobre aktorstwo, szczególnie Gabrieli Muskały, pięknie ten ważny film dopełnia.
Film
No Comments Do nakręcenia filmu „Twój Vincent” namalowano olbrzymią ilość obrazów olejnych o rozmiarach 67cm na 49cm. Następnie były one wielokrotnie przerabiane i kolejno fotografowane na potrzeby animacji. Ilość wersji osiągnęła 65 tysięcy. Wybrany do filmu kadr żyje na ekranie tylko przez ok. 1/3 sekundy. Te, które są pokazywane po kolei, niewiele się od siebie różnią, ale każdy jest nieco inny, by ruch był płynny. Pośrednie wersje zniknęły pod mutacjami zmienianych detali, ale ostateczne wersje tych obrazów istnieją. To są oryginalne dzieła malowane przez artystów na podstawie dzieł Van Gohga albo przez nie inspirowane.
Jest ich około tysiąca i już teraz sprzedają się na aukcjach w Holandii za 1 do 7,5 tysiąca euro. To są ceny sprzed wejścia filmu do kin.
Wyobraźmy sobie, że „Twój Vincent” zdobywa Oskara w kategorii animacje. Ile wtedy wart będzie każdy z tych obrazów? Trudno sobie wyobrazić lepszą promocję niż oskarowy film. Podejrzewam, że te obrazy wypuszczane na aukcjach, z należytą przerwą czasową, mogą osiągnąć ceny powyżej 10 tysięcy euro, skromnie licząc. Przy założeniu tylko takiej kwoty da to 10 milionów euro, które pokryją dwukrotnie koszt wyprodukowania filmu, bo wydano na niego „tylko” 5,5 miliona $, czyli ok. 4,7 miliona euro.
Tak oto powstaje wartość dodana, gdy konsekwencja, upór, wizja i pasja pojedynczego twórcy (reżyserka Dorota Kobiela) potrafią skupić wokół pięknej idei talenty wielu ludzi. Nagle okazuje się, że oprócz satysfakcji artystycznej, pojawia się nieprzewidziany bonus doczesny. Czyżby, wbrew przeciwnym opiniom, była na tym świecie sprawiedliwość, a nagrody czasem przypadały zasłużonym? Może nawet warto odciąć sobie ucho 🙂 ?
Film
No Comments Podaję swoje typy z konkursu głównego, na wypadek gdyby ktoś potrzebował akurat mojej podpowiedzi – na co warto pójść do kina.
Tegoroczny festiwal był poziomem podobny do poprzedniego. W ubiegłym roku zgadzałem się z werdyktem jury, co było raczej wyjątkowe. Teraz wracam do tradycji głoszenia zdania odrębnego. To są oczywiście moje wrażenia subiektywne. Gdybym kiedyś twierdził, że prezentuję opinie obiektywne, proszę mnie uszczypnąć
.
Najlepszym filmem 2017 był „Najlepszy”, niestety w preferencjach jury zignorowany. Na szczęście zwyciężyła „Cicha noc”, która też jest filmem bardzo dobrym, więc Złote Lwy trafiły w godne ręce. Dodałbym do puli moich faworytów jeszcze „Atak paniki”, dowcipną komedię, w przeciwieństwie do zaprezentowanej w konkursie komedii nieśmiesznej, chociaż kunsztownie zrealizowanej. Na specjalne wyróżnienie zasługuje „Twój Vincent”. Nie tylko ci, którzy interesują się malarstwem powinni ten film obejrzeć. Koniecznie na dużym ekranie, bo niezwykłość tego obrazu kryje się w detalach. Mam nadzieję, że „Twój Vincent” zdobędzie w przyszłym roku Oskara za animacje. Ten kto tego gatunku nie trawi, musi sprawę dobrze przemyśleć zanim kupi bilet. Moim zdaniem warto spróbować.
Było w konkursie jeszcze 4-5 filmów wartych obejrzenia. Nad końcówką tegorocznego peletonu spuśćmy zasłonę milczenia.